WYDMY 13 lipca 2017 – Tagi: , , , , , , , ,

Myślałam, że w nocy spadł śnieg. Poranek jednak zwiastuje upał.

Zabieramy ze sobą kosze, koce i kawę. I wyruszamy na rowerach.

Ścieżka do morza prowadzi przez wąski, wydmowy las sosnowy. Pachnie pękającymi z gorąca szyszkami i frenetycznym cykaniem mechanicznych świerszczy. Piasek parzy, a żywica gromadzi się w kroplach, do których przyklejają się na zawsze owady.

Sosny są tu niskie, poskręcane przez silne wiatry i porośnięte srebrnymi mchami  jak w  baśniach.

Pomimo, że dobrze znamy tę ścieżkę i miejsce do którego zmierzamy, wyjście na dziką plażę zawsze zapiera dech.

Zasiadamy na wydmach – usypanych przez wiatr z białego piasku, obrośniętych błękitnymi, ostrymi trawami morskimi – jak w lożach.

Kostiumy są zbędne, parawany są zbędne, słowa są zbędne.

Na plażę zabieram jednak zawsze ze sobą piaskową i delikatną chustę.

Namalowałam na niej rdzawe

krewetki, złote

koniki morskie i żółtawe

kraby..

Lubię się w nią zawijać, fotografować ją przy różnych odcieniach nieba, nawlekać w niej suche, wypłukane przez morze patyki na sznurek, albo chować się pod nią gdy wiatr zmienia kierunek i przeszkadza w czytaniu. Nie ruszam się bez niej.

Jest moim posłaniem i posłańcem..

 

 

« A FRIEND
JEZIORO »