9 kwietnia niedziela Zrobię sobie prezent. Na urodziny. Spontaniczny. Pojadę zobaczyć Ocean. Jutro. W literaturze nazywają to wanderlust – irresistible desire to travel or wander albo derive – a spontaneous journey the traveller leaves the life behind for a time to let the spirit of the landscape and architecture attract and move him. Nieodparta pokusa
Kintsugi – łączenie rozbitych części złotem.. Nie da się cofnąć czasu i wrócić do stanu przedmiotu sprzed momentu rozbicia, nie da się scalić bez śladu tego, co zostało złamane. Zamiast więc ukrywać skutki tego, co się stało, można te niedoskonałości wyeksponować. Przedmioty w ten sposób naprawione nabierają większej wartości.
Latające ryby, śnieg w marcu i biały sad W podkrakowskim dworku u przyjaciół. Tradycyjna kolacja, trzaskający ogień w kominku i wspomnienia podróży do Iranu. Pachniało miodową pastą do podłóg, orzechami i olejnymi obrazami. Dom wypełniały pamiątki z podróży, tych jeszcze przedwojennych, kolonialnych i nieistniejących. Gdzieś między pokojem wschodnim, a piętrem natknęłam się na kolekcję ryb latających. Były to grafiki, eksponaty i zdjęcia ławic. Światło księżyca wydobywało je z ciemności korytarza. Półprzeźroczyste i pergaminowe zwracały się…
Koszyk z jeżynami stał na wiklinowym stoliku, pies pobiegł do furtki, a wiatr wydął płócienne zasłony na werandzie.. i jak w teatrze czy filmie muzyka i światło wprowadzają inny nastrój, tak i tu nastąpiła zmiana. Zmieniła się pora roku. Na własny użytek nazywam ją dodatkową. To poczucie-ukłucie, które nieuchronnie pojawia się zawsze pod koniec lata, jest głębokie, jedyne w swoim rodzaju i przyjemne.. Kiedyś nawet wypatrywałam go, by celowo poddać się słodko gorzkiej nostalgii. Dziś lubię…
Domek nad jeziorem. Siedzę sobie na skraju Nieba. Leje. Ale bardzo to nam się podoba. Mamy wodę w odległości 20m, kominek, dwa upieczone kurczaki, kawę, drożdżówkę i wino, no i kryminały ( O! dzięki Ci wspaniała Jo Wy). Nikogo. Pusto. Żurawie. Deszcz. Piszę kredką dziennik, bo przecież przyjechałam na chwilę, a już jestem tu trzeci dzień.. Znalazłam flanelową koszulę i puchową kołdrę.. TUTAJ
Wstałam. Zbierało się na deszcz. Zaparzyłam kawę, weszłam do pustego pokoju i chwilę nawet zastanawiałam się czy by nie zapalić kominka. Ale nie. Jest środek lata, trochę parno i będzie burza. Odezwał się jakiś poranny dzwon. Pociągając łyk kawy, poprawiając szal i moszcząc się na kanapie, zadałam sobie ulubione pytanie: ,,…co by tu dziś napisać? ..” Gdzieś tam zaczęło pobrzmiewać słowo, z którym utożsamiałam przez jakiś czas moje malowanie, pisanie, życie. Kolejne piękne słowo –…
..gokotta, soigne, kairos, furoshiki… piękne słowa. Słowa, których znaczenie opisuje się innymi słowy. Słowo intensywnie wypełnione znaczeniem. Greckie, japońskie albo angielskie. Nieważne. Brzmią. W tłumaczeniu trzeba posłużyć się poezją. Albo opisem sytuacji. Kolekcjonuję takie słowa jak obrazy. Kiedyś w podróży, na pace rozklekotanego autobusu widziałam jak azjatyckie kobiety zwinnymi, drobnymi palcami wiązały swoje chusty w torby, nosidła dla dzieci i obwiązywały nimi przeróżne pakunki. W pyle podróży materia mieniła się kolorem i życiem. Zachwyciłam się..…
Podłoga skrzypi w dwóch czy trzech miejscach, a drewniane schody, na piętro, mają dziwny skręt. Dziwny, dlatego, że dużo łatwiej wejść na nie z zamkniętymi oczami albo zejść z nich nocą, niż normalnie za dnia, wpatrując się w stopnie.. W ogóle intuicyjne chodzenie po tym letnim domku nad morzem jest dość zabawne. Z jakiegoś powodu omijamy pewne miejsca i nie ma ich na naszej mapie, czyli wiemy jak chodzić, ale nie – dlaczego. Tego dnia…
To się zaczęło nagle. Chociaż nie.. najpierw zmienił się zapach. Zrobiło się słodkawo i elektrycznie jak za sprawą Hatifnatów. Pojawił się też niepokój we włosach, a ważki na burcie przestały się wahać i odleciały. Łódka była zielona, drewniana, bardzo wąska z wąskim żaglem i czekała nas burza na jeziorze. W dziwnym dogasającym słońcu zawiesiłam wzrok na jedynej przed nami wyspie. Wyspie-nie-wyspie, bo szuwarowej, bezlądowej. Wyspie Iluzji. Wyspie pływającej. Wpłynęliśmy. Świat, który znaliśmy zamknął się z za…